Pokorze TAK, upokorzeniu NIE

W terapii uzależnień słowo „pokora” zrobiło niesamowitą karierę. Pacjenci powtarzają za terapeutami, że muszą być pokorni; że zapicia biorą się między innymi z braku pokory wobec alkoholu itp. Co to znaczy jednak to słowo? Autorzy Wikipedii podają, „że pokora jest cnotą moralną, polegającą na uznaniu swojej własnej ograniczoności, unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami i nie wywyższaniu się ponad innych. (…) Prawdziwej pokorze mają towarzyszyć takie znaki jak radość, pokój, cichość i moc”. W jaki sposób opis cech człowieka pokornego ma się przekładać na trzeźwienie, pokorne trzeźwienie?

Pokora wobec alkoholu ma więc oznaczać uznanie swojej ograniczoności wobec tej substancji. Zgoda. Trzeba uznać, że nie ma się zdrowia do tego, aby pić. Dla wielu osób uznanie swojej słabości (bezsilności) wobec uzależniającej mocy jakiejś substancji chemicznej jest nie do przejścia. Osoby takie nie dają sobie możliwości bycia słabym w czymkolwiek. Ludzie tacy mają jakby wbudowany w swoją osobowość przymus bycia najlepszym we wszystkim. Trudno takim osobom zgodzić się na swoją niedoskonałość. Dla innych uzależnionych problemem może być uznanie, że coś lub ktoś jest silniejszy od nich. Nie chodzi tu o świadomość bycia słabszym, ale bardziej o konieczność podporządkowania się komuś lub czemuś. W Wielkiej Księdze (książce pt. „Anonimowi Alkoholicy”) napisane jest: „musieliśmy się wyzbyć egoizmu całkowicie. Inaczej egoizm zabije nas”.

Unikanie wywyższania się ponad innych w trzeźwieniu ma służyć przede wszystkim swojego rodzaju przypomnieniu, że i Ty, drogi Czytelniku, możesz zawsze zapić. Nie chwalenie się swoimi osiągnięciami w trzeźwieniu też ma służyć dbaniu o jakość swojego zdrowienia. Zawsze jest bowiem nad czym pracować w swoim życiu emocjonalnym i nad codziennymi zachowaniami. Uznanie, że się jest już wystarczająco otrzeźwionym może zrodzić nadzieję na powrót do picia kontrolowanego.

Jak widać, bycie pokornym w trzeźwieniu naprawdę może być przydatne i pomocne. Zdarzają się jednak sytuacje w których słowo pokora jest wykorzystywane przeciwko osobie uzależnionej. Przyjmuje się, że osoba trzeźwiejąca powinna być cicha i pokornego serca, wszak trzeźwieje. Dlatego każde dobitnie wyrażona opinia czy zdanie osoby trzeźwiejącej może być wytłumaczony brakiem pokory. W takiej sytuacji bycie pokornym staje się swojego rodzaju karą. Takie podejście do pokory można podsumować słowami: „skoro piłeś(łaś) to teraz masz być pokorny i morda w kubeł”. Czasami takie upokarzając podejście do pokory można spotkać w bardzo różnych miejscach. Na przykład kiedyś byłem w ogródku piwnym z przyjaciółmi. Obok nas siedziała para. Pani zamówiła piwo i sok. Kelner przyniósł napoje i odruchowo postawił piwo przed mężczyzną. Na to kobieta zaczęła głośno krzyczeć, że „ten pan wypił już dość w życiu i to piwo teraz jej się należy”. Opisana sytuacja nie tyle jest groteskowa co dobrze pokazuje upokarzające podejście rodziny do człowieka uzależnionego. Inny przykład karania pokorą opowiadał mi jeden z moich pacjentów. Ile razy sprzeciwiał się w czyś swojemu teściowi to ten zarzucał mu brak pokory. Według teścia uzależniony człowiek we wszystkim powinien mu ulegać bo przecież zięć to pijak, a on jest zdrowy.

W codziennym życiu niejednokrotnie bardzo trudno jest rozróżnić prawdziwy brak pokory od tego zasłyszanego od najbliższych, ale motywowanego chęcią manipulowania osobą uzależnioną. Zazwyczaj nie jest też tak, że tylko osoba uzależniona jest całym złem w rodzinie. Osoby współuzaleznione też mogą dać w kość osobie uzależnionej.