W chorobie alkoholowej nie chodzi o ilość ani częstość spożywania alkoholu. Są bowiem osoby, które piją bardzo dużo i często, ale nie uzależniają się. Inni pili względnie mało i niezbyt często, ale wykazują objawy uzależnienia. Na pewno o podatności na rozwój uzależnienia decyduje splot różnych czynników życiowych oraz predyspozycje biologiczne. Mówi się o konstelacji cech sprzyjających uzależnieniu. Termin ten kojarzy mi się z konstelacją gwiazd, w których ma być zapisane ludzkie przeznaczenie.

Z jednej strony nie sposób przewidzieć, kto się uzależni, a kto też nie. Na pewno nikt nie planuje zostać osobą uzależnioną. Między innymi dlatego alkoholizm oraz inne uzależnienia uznaje się za choroby niezawinione. Prawdą jest też jednak i to, że osoba zachowująca bezwzględną abstynencję od substancji psychoaktywnych po prostu nie uzależni się. Przyjmowanie substancji psychoaktywnych zawsze stanowi zagrożenie i zwiększa ryzyko rozwoju uzależnienia. Rośnie ono wprost proporcjonalnie do częstości i ilości przyjmowanych substancji psychoaktywnych. 

Jak większość chorób, tak też uzależnienie, na ogół rozwija się powoli i podstępnie. Rozwój uzależnienia można porównać do wchodzenia do bardzo głębokiej studni. Schodek po schodku, kieliszek za kieliszkiem coraz głębiej. Nawet gdy inni zaczynają zwracać uwagę na picie czy branie narkotyków/leków to pacjenci rzadko wiążą swoje problemy z przyjmowaniem substancji psychoaktywnych. Na tym między innymi polega specyfika choroby uzależnienia. Alkohol, narkotyki, dopalacze tak zmieniają sposób myślenia i doświadczania, że osoby spożywające te substancje działają jakby będąc w transie.

Zawsze jest jednak wyjście z tej głębokiej studni. Terapia uzależnienia działa!!! Mogą o tym zaświadczyć tysiące, o ile nie miliony, osób które poradziły sobie z uzależnieniem i nie biorą/piją. Rozwój uzależnienia zawsze można powstrzymać i  prowadzić życie wolne od nałogów.