Nowa, stara twarz narkomanii

Nikt chyba nie kwestionuje tego, że uzależnienie jest chorobą bardzo demokratyczną. Każdy kto przyjmuje substancje psychoaktywne, choćby nawet od czasu do czasu, może się od nich uzależnić. Wykształcenie, wysokość zarobków czy pozycja społeczna nie chronią, ale też nie sprzyjają uzależnieniu. Dlatego wydawać by się mogło, że wszystkie osoby uzależnione powinny być traktowane jednakowo. Wciąż jednak w świadomości społecznej, w zależności od rodzaju uzależnienia (alkoholizm czy narkomania), osoby chore spotykają się z różnym traktowaniem. Podobnie też jest na odwyku. Tak jakby istniała pewna hierarchia uzależnień.

Jeszcze nie tak dawno temu narkomania dotyczyła relatywnie niewielkiej grupy osób, często związanych z subkulturami i środowiskami artystycznymi. Dostępne wówczas narkotyki (np. heroina, kokaina oraz substancje halucynogenne) działały silnie uzależniająco i w relatywnie krótkim czasie prowadziły do silnej degradacji psychospołecznej. Osoby uzależnione bardzo szybko traciły pieniądze i zdrowie. Do tego dochodziły problemy prawne związane z zaopatrywaniem się w narkotyki. Istnieje więc potrzeba wprowadzania na rynek legalnych substytutów narkotyków, których przyjmowanie nie będzie kojarzyło się jednoznacznie z narkomanią. Dlatego w ostatnich latach obraz narkomanii bardzo się zmienia i zaciera. Najlepszym tego przykładem jest przypadek marihuany i dopalaczy czyli nowych syntetycznych narkotyków.

Lansuje się modę na używanie marihuany jako środka prozdrowotnego i sprzyjającego relaksowi. W wielu środowiskach przyjmowanie marihuany nie jest kojarzone z ćpaniem i narkomanią. Podobnie jak stosowanie dopalaczy. Pokutuje bowiem pogląd, że narkoman to osoba przyjmująca tzw. ciężkie narkotyki (np. heroinę, kokainę i ich odmiany). Przyjmowanie wyrobów kolekcjonerskich, wypalenie jointa i innych dostępnych „innowacyjnych” środków psychoaktywnych ma być tylko prowadzeniem modnego stylu życia.

O szkodliwości tzw. miękkich narkotyków można przekonać się na oddziałach psychiatrycznych, detoksykacyjnych i toksykologicznych. Palenie marihuany może prowadzić do powstania ciężkich lekoopornych psychoz, depresji oraz innych niespecyficznych zaburzeń zdrowia psychicznego. Palnie jakichkolwiek środków psychoaktywnych bardzo źle wpływa też na układ oddechowy. Podobnie jak palenie papierosów tak też palenie marihuany jest szkodliwe z uwagi na powstawanie między innymi substancji smolistych, wolnych rodników i innych substancji uszkadzających drogi oddechowe.

Po tych przykładach widać jak zmienia się moda na stosowanie używek. Przez większość czasu XX wieku promowano i reklamowano papierosy. Nikotyna miała działać lekko pobudzająco i nie prowadzić do ciężkich chorób psychicznych i zaburzeń zachowania. Palenie papierosów przyczyniło się jednak do większej ilości zgonów, aniżeli chyba wszystkie inne używki razem wzięte. Czy podobnie będzie z marihuaną i dopalaczami dopiero czas pokaże.